Dlaczego dawniej narciarze jeździli bez gogli?

Trudno wyobrazić sobie dziś wyjście na stok bez gogli narciarskich. Chronią oczy przed śniegiem, wiatrem, promieniowaniem UV i poprawiają widoczność dzięki nowoczesnym technologiom. Dawniej jednak narciarze nie mieli dostępu do takiego sprzętu. Co ciekawe, przez bardzo długi czas nikogo to specjalnie nie dziwiło. Jak dawniej narciarze jeździli bez gogli?  

Jazda na nartach bez gogli narciarskich – jak chroniono oczy?

Pierwsi narciarze wcale nie traktowali nart jako sportu czy zimowej rozrywki. W krajach skandynawskich były one przede wszystkim środkiem transportu. Pomagały poruszać się po śniegu podczas polowań, podróży i codziennej pracy. Nie oznacza to jednak, że problem śniegu wpadającego do oczu, silnego wiatru czy odbijającego się światła nie istniał. Sposoby na ochronę były zaskakująco pomysłowe. 

Narciarze i mieszkańcy północnych regionów korzystali z prostych osłon oczu wykonywanych z dostępnych materiałów, w tym drewna, skóry albo kości. Pierwsze okulary, choć swoim wyglądem wcale ich nie przypominały, miały wąskie szczeliny zamiast dużych otworów. Ograniczały ilość światła wpadającego do oczu, a także chroniły przed przedostaniem się lodu i śniegu. Podobne rozwiązania wykorzystywali także Inuici zamieszkujący arktyczne tereny.

Dopiero w XVIII wieku pojawiły się pierwsze okulary słoneczne, ale produkcja masowa ze szkłami chroniącymi przed UV, rozpoczęła się dopiero przed rozpoczęciem I wojny światowej. Nie zapewniały one takiej ochrony jak współczesne gogle narciarskie, ale pozwalały choć częściowo chronić oczy przed zimnem i ostrym światłem.

Kiedy pojawiły się pierwsze gogle narciarskie?

Historia gogli narciarskich jest znacznie krótsza niż samych nart. Na początku XX wieku narciarze zaczęli jeździć szybciej, organizowano zawody, a sporty zimowe stawały się coraz popularniejsze. Potrzebne było rozwiązanie, które skuteczniej chroni oczy. 

Przeczytaj również:  Naprawdę śmieszne kawały: rozbawią Cię do łez!

Prawdziwy przełom nastąpił w latach 30. XX wieku. Niemiec Philipp M. Winter zainspirował się zimowymi igrzyskami olimpijskimi organizowanymi w jego kraju. Rozpoczął produkcję jednych z pierwszych narciarskich okularów ochronnych. Dziś ich wygląd mógłby zaskakiwać – szyby z tworzywa sztucznego były ręcznie zszywane, a krawędzie obszywano miękką pluszową taśmą. Znacznie odbiegały wyglądem od modeli proponowanych w profesjonalnych sklepach sportowych, takich jak Ski Race Center.

Co ciekawe, już wtedy projektanci myśleli o rozwiązaniach, które dziś wydają się standardem. Pierwsze modele miały otwory wentylacyjne po bokach, które ograniczały parowanie, a na głowie utrzymywała je tkana gumowa taśma z metalowym zapięciem. Jak na tamte czasy, była to naprawdę nowoczesna konstrukcja. 

Już podczas zimowych zawodów w 1936 roku z takich gogli narciarskich korzystali znani sportowcy, m.in. narciarka Christl Cranz i Heli Lantschner. Rozwój przyspieszył po wojnie, szczególnie kiedy pojawiły się znane marki, takie jak Uvex. Dziś są one szeroko dostępne np. w sklepie Ski Race Center: https://skiracecenter.pl/29-gogle-narciarskie.

Dlaczego dziś trudno wyobrazić sobie stok bez gogli?

Współczesne modele gwarantują znacznie więcej niż tylko ochrona przed śniegiem. Pierwszą i najważniejszą funkcją jest ochrona przed promieniowaniem UV. Śnieg działa jak ogromne lustro i potrafi odbijać bardzo dużą ilość światła słonecznego. W górach jest to bardziej odczuwalne. Ponadto gogle narciarskie chronią też przed zimnym powietrzem i silnym wiatrem. 

Największą rewolucją na przestrzeni lat przyniosły jednak nowoczesne technologie. Specjalne szyby poprawiają kontrast i sprawiają, że podczas jazdy łatwiej można zauważyć muldy, nierówności czy oblodzone miejsca. Wiele modeli wykorzystuje dodatkowo powłoki ograniczające parowanie, polaryzację redukującą odblaski czy szkła fotochromatyczne automatycznie dopasowujące się do warunków pogodowych. Warunkiem jest zakup gogli narciarskich w sprawdzonych miejscach, takich jak Ski Race Center od wiodących marek na rynku.

Przeczytaj również:  Krótkie zabawne teksty: Rozbawią każdego, na każdą okazję!

Artykuł sponsorowany

Joanna Niedźwiedzka
Joanna Niedźwiedzka

Zawsze wierzyłam, że historia to nie tylko daty i fakty, ale przede wszystkim niesamowite opowieści, które mogą inspirować, uczyć i bawić. Moim celem jest przedstawienie przeszłości w sposób prosty i angażujący, aby każde dziecko mogło z radością odkrywać świat dawnych czasów. Prywatnie jestem mamą i uwielbiam tworzyć treści, które łączą naukę z zabawą. Mam nadzieję, że znajdziesz tu coś, co zachwyci zarówno Ciebie, jak i Twoje dziecko!

Artykuły: 314